Znam to. Męczyłam się tak 7 lat. Potem psychiatra i proszki. Od tamtego czasu praca jest moim ulubionym miejscem. Bez kitu. Okazało się, że ta cała spina, popłoch i ciśnienie były w mojej głowie. Można na luzie przyjść do roboty, Zrobić to co należy i arrivederci Roma. Od kiedy przestałam traktować wszystkie uchybienia personalnie, miejsce pracy stało się dla mnie ulubioną przestrzenią. To już chyba starość i pora kłaść się do grobu.
Polecam też kontakt z psychiatrą
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJACzasami warto jest po prostu iść na zwolnienie